Historia Skarlinówki

Każdy człowiek pragnie znaleźć swoje miejsce na Ziemi. Takie, które nie tylko będzie należało do niego, ale o którym będzie mógł powiedzieć, że on sam przynależy do tego właśnie miejsca. Mówi się też, że nic nie jest dziełem przypadku, że do każdego zdarzenia w życiu człowieka prowadzi szereg pomniejszych zbiegów okoliczności, by miał szansę na odnalezienie właściwej dla siebie drogi. Tak było również w naszym przypadku…

Przez wiele lat mieszkaliśmy w dużym mieście na wschodzie Polski. Żyliśmy tak, jak większość ludzi, dzieląc swój czas pomiędzy pracę, dom, dzieci i drobne przyjemności. Ja, typowa kobieta z miasta i mąż, który wychował się na wsi i zawsze za nią tęsknił. W pewnym momencie takie życie, w dużej mierze wypełnione przez rutynę, zaczęło nas nużyć. Coraz częściej myśleliśmy o zmianie otoczenia, coraz częściej rozmawialiśmy o tym, że nadszedł czas, by coś zmienić, by na nowo określić naszą życiową drogę i znaleźć coś, w czym oboje będziemy dobrze się czuli, co nie będzie pogonią wyłącznie za bytem. Coraz częściej zadawaliśmy sobie pytanie: gdzie? Gdzie jest nasze miejsce?

Okazało się, że życie zadecydowało za nas i postawiło nas przed koniecznością powrotu w rodzinne strony męża. W 2008 roku przeprowadziliśmy się do Radomna i podjęliśmy pracę w pobliskiej szkole. Zaczęliśmy szukać domu dla siebie. Pewnego dnia mąż wybrał się na wycieczkę rowerową ze swoją klasą. I tak przypadkiem – a może dzięki przeznaczeniu – trafił nad Jezioro Skarlińskie. Dość szybko okazało się, że jeden z domów, które mijał wraz z uczniami, jest na sprzedaż. Okolica piękna, cisza, spokój, nieco na uboczu… Niesamowicie piękne widoki i jezioro zachwycające swoją czystością, dzięki otaczającemu je rezerwatowi przyrody.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam to miejsce, poczułam, że jest naprawdę wyjątkowe. Emanowało pozytywną energią i idealnie pasowało do naszych planów na przyszłość, związanych z agroturystyką i prowadzeniem gospodarstwa ekologicznego. Nie zastanawialiśmy się zbyt długo. Od pierwszej chwili poczuliśmy, że jest to nasze miejsce, że tu będziemy mogli żyć w taki sposób, o jakim marzyliśmy od wielu lat.

W 2009 roku zamieszkaliśmy w starym siedlisku i nie żałujemy tego. To doskonałe miejsce do życia w zgodzie z naturą. Miejsce, w którym czuje się przynależność do świata przyrody. Raj dla ludzi, zmęczonych miejskim zgiełkiem. Raj dla wędkarzy i obserwatorów dzikiej przyrody. W pobliżu Skarlinówki można spotkać siedliska ptaków, a rytm naszego życia od kilku lat wytyczają wschody i zachody słońca. I powiem szczerze – nie ma nic przyjemniejszego od zatrzymania się na chwilę, by nasycić oczy pięknem przyrody, by wsłuchać się w śpiew ptaków, by popatrzeć na znikające za horyzontem słońce. W pobliżu naszego siedliska nie ma innych domostw, nie ma sąsiadów, nie słychać szumu samochodów i stukotu butów ludzi pędzących do pracy lub wracających do domu. Nie zmagamy się ze smogiem ani innymi, niekorzystnymi dla naszego zdrowia oraz samopoczucia, wytworami cywilizacji. Nie ma tu fabryk, biurowców czy ulicznych korków. Zamiast tego mamy każdego dnia wyjątkowe doznania zmysłowe, spokój, czas dla siebie i dla naszych zwierząt. Tu czas zatrzymuje się, a atmosfera Skarlinówki wpływa korzystnie na samopoczucie każdego, kto u nas gości.

To miejsce zmieniło się, zaczęliśmy je rozbudowywać, stworzyliśmy bardzo dobre warunki do życia zwierząt, które hoduje mąż, ale też my sami zmieniliśmy się pod jego wpływem. Zaczęliśmy żyć zgodnie z rytmem natury, rozwinęliśmy się duchowo, wyciszyliśmy się i zyskaliśmy nowe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. W pobliżu naszego domu wybudowaliśmy domek dla gości, mając nadzieję, że każdy, kto do nas zawita, będzie mógł czerpać pozytywną energię ze Skarlinówki. Będzie mógł nie tylko spędzać aktywnie czas, dzięki różnym formom wypoczynku, które mamy w swojej ofercie, ale również będzie miał okazję do zrelaksowania się na łonie natury. A atrakcji jest tu wiele: wycieczki rowerowe, możliwość skorzystania z kajaków, łódki, roweru wodnego, kąpiele w jeziorze czy w ogrodowym basenie, relaks w saunie czy jakuzzi. Zimą można tu jeździć na nartach na pobliskiej Kurzej Górze lub morsować z lokalnymi „Skarlińskimi Morsami”.

Zapraszamy do nas serdecznie każdego, kto chce choć na chwilę uciec z miasta i spędzić parę dni, chłonąc pozytywną energię miejsca, które pokochaliśmy całym sercem i duszą.

Karolina i Juliusz